Strona główna » Podróże we troje » Gran Canaria » Puerto de Mogan – Wenecja na Gran Canarii?
Puerto de Mogan – Wenecja na Gran Canarii?
4.8 (95%) 4

Puerto de Mogan – Wenecja na Gran Canarii?

Podczas siedmiu dni pobytu na wyspie udało nam się zajrzeć do kilku klimatycznych miasteczek. Zajrzeć to dobre słowo, gdyż spacer po starówce czy deptakiem wzdłuż oceanu ciężko nazwać zwiedzaniem 😉. To co zobaczyliśmy zostanie z nami i warto było choć na chwilę zatrzymać się w każdym z nich. Miasteczka Gran Canarii w których byliśmy to Perto de Mogan, Puerto Rico i Maspalomas na południu oraz Arucas i Puerto de las Nieves w północnej części wyspy. Naszym zdaniem zdecydowanie wyróżnia się Puerto de Mogan zwane także „Małą Wenecją”, ale o tym za moment. 😀

Zapraszamy na krótkie relacje z naszych odwiedzin we wspomnianych miasteczkach.

Puerto de Mogan

Po wyjściu z samochodu pierwsze co rzuca się nam w oczy to białe, jednopiętrowe kamienice, których okna oraz poszczególne kondygnacje zostały obrysowane pastelowymi barwami. Skupione w pobliżu wybrzeża, poprzecinane wąskimi uliczkami tworzą bardzo urokliwą starówkę. Co jeszcze nadaje szczególny klimat to mnogość kwiatów oraz zarysy otaczających miasteczko skalistych zboczy wąwozu. Spacerując, pstrykamy pamiątkowe zdjęcia – ciężko pożegnać się z tym miejscem. 😀

 

Wreszcie zza rogu wyłania się przystań, gdzie słychać muzykę kołyszących się masztów. Raz po raz trafiamy na mostek nad niewielkim kanałem, który niknie pod budynkami kamienic – już wiemy skąd skojarzenie z Wenecją 😏. Podążamy wzdłuż kei, mijając szereg restauracji i kawiarenek, gdzie panuje iście portowa atmosfera. Podobno w miasteczku nie sposób znaleźć żadnego klubu czy dyskoteki, a budynki nie mogą mieć więcej niż dwa piętra. To wszystko sprawia, że miejsce od lat zachowuje swój portowy klimat.

 

Docieramy do niewielkiej plaży i naszym oczom ukazuje się… złoty piasek! Czyżby kolejna legenda o Saharze? Tym razem jednak nie legenda tylko fakty. Piasek rzeczywiście pochodzi z Afryki jednak nie został tu przywiany, a przetransportowany statkami ku radości wielbicieli wylegiwania się na słońcu. Zresztą to nie jedyna taka plaża na Gran Canarii.

 

Nie zamierzamy leniuchować i podążamy wzdłuż promenady. Naszym celem jest kamienne molo, które pełni także funkcję falochronu. Jednak bardziej niż samo molo ciekawi co kryje się za nim. Naszym oczom ukazują się potężne, skaliste klify, nieustanie obmywane falami. Byłoby bajkowo, gdyby nie zarys hoteli na jednym ze zboczy klifu – no cóż, nie można mieć wszystkiego. 😉

 

Na tym kończymy naszą krótką wycieczkę po Puerto de Mogan. Podczas kolejnej wizyty na Gran Canarii rozważymy czy nie zabawić tu nieco dłużej. Poranna kawa na tarasie dachowym jednego z pensjonatów „Małej Wenecji” z widokiem na pobliski port i otaczające góry 🙂 to byłoby coś – czemu nie. 😉

Puerto Rico

Niby po sąsiedzku z Puerto do Mogan, a całkiem inny świat. Podobnie usytuowane, w wąwozie zwieńczonym oceanem i również z saharyjską plażą. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Jest też i port, ale głównie cumują tu szybkie łodzie motorowe – masztów jak na lekarstwo. Typowy kurort z szeregiem hoteli malowniczo położonych na zboczach po obu stronach wąwozu. Do tego mnóstwo restauracji, sklepików i zapewne dyskotek. Miejsce idealne dla lubiących imprezowy styl wakacji. 😀

 

Nam miasteczko wydaje się jakieś … wymarłe. Powodem może być późna pora. Po całym dniu plażowania to najwyższy czas, aby zacząć szykować się na wieczorną zabawę. Z racji nadchodzącego wieczoru nasz pobyt w miasteczku nie trwa długo. Po krótkim spacerze udajemy się na szybkie piwko (tylko dla wybranych 😉) w knajpce z widokiem na port i ruszamy w drogę powrotną.

Maspalomas

Miasteczko przyciąga przede wszystkim rezerwatem przyrody, którego główną atrakcją są ogromne wydmy. Relację z naszej wycieczki na te piaskowe kolosy znajdziecie w osobnym poście:

Wydmy Maspalomas – skrawek Sahary na Kanarach?

Innym charakterystycznym punktem kurortu jest zabytkowa, lecz nadal aktywna latarnia El Faro de Maspalomas. W jej pobliżu można spotkać piaskowe rzeźby stworzone przez bardziej kreatywnych mieszkańców miasteczka. My natrafiamy na Ostatnią Wieczerzę w 3D oraz postacie z bajek m. in. Minionki.

 

Pod latarnią rozpoczyna się prowadząca nad brzegiem oceanu, półtorakilometrowa promenada. Idąc jej fragmentem mijamy wiele restauracji, sklepików. Próżno tu szukać spokoju, ale miejsce ma swój ciekawy klimat – szczególnie o zachodzie słońca.

 

Maspalomas oraz sąsiadujące Playa del Ingles słyną także ze swoich plaż. Cechują się przestronnością i złocistym piaskiem. Spędzamy dzień wylegując się na jednej z nich. O czym warto wspomnieć to fakt, że dobrze jest mieć przy sobie drobniaki szukając ubikacji 😊. Inaczej trzeba się nabiegać, a piasek gorący 😂. Wybierając plażę wzdłuż wydm można trafić na grupę nudystów. Tylko informujemy, co z tym zrobicie to Wasza sprawa. 😉

 

Perto de Las Nieves (Agaete)

Położone w północnej-zachodniej części wyspy miasteczko, a w zasadzie wioska zwabiła nas sławą spokojnego i urokliwego miejsca. Oj spokojne to one jest i owszem, wręcz miejscami wygląda na wyludnione.

 

Urokliwie też na swój sposób, a co na pewno urzeka to widoki z deptaku położonego tuż nad oceanem. Przy korzystnej pogodzie można z tego miejsca zobaczyć Teneryfę i górujący nad nią Teide. Szczęście dopisuje nam połowicznie. Tuż nad horyzontem widzimy zarys wulkanu, lecz na tyle niewyraźny, że na zdjęciach znika zupełnie. Przynajmniej się nam pokazał – nie tak jak dwa dni później. Zapraszamy na relację z naszej wyprawy w góry:

Góry Gran Canarii – w poszukiwaniu śniegu

 

Arucas

Przy okazji wizyty w destylarni rumu, postanawiamy spędzić trochę czasu w miasteczku Arucas. Po wyczerpującym zwiedzaniu i degustacji 😊 należy nam się chwila relaksu, więc udajemy się do restauracji znajdującej się w jednej z wąskich uliczek starówki. Siadamy przy stoliku na zewnątrz, by chłonąć promienie słońca i atmosferę miejsca.

 

Nad nami górują wieże Katedry Św. Jana Chrzciciela. Jest to najbardziej charakterystyczny budynek w Arucas i jedyny taki na wyspie. Według niektórych nieco przypomina pewną słynną barcelońską bazylikę, pewnie domyślacie się którą 😉. Może coś w tym jest, bo projektantem był uczeń samego Gaudiego. Co warto wiedzieć wybudowano ją z kamienia wulkanicznego stąd szaro-niebieski kolor. Ruszamy z wózkiem na spacer, żeby zerknąć na katedrę z drugiej strony. Chcąc sfotografować ją w całości musimy się nieźle natrudzić. W końcu to sięgający 60 metrów, najwyższy budynek Gran Canarii.

 

Poniżej znajduje się link do relacji ze zwiedzania zakładu destylacji rumu Arehucas:

Rum z Arehucas – złocisty przysmak Gran Canarii

Miasteczka Gran Canarii z dzieckiem?

Na koniec kilka wskazówek przydatnych podczas wycieczki z dziećmi. Według nas wszystkie te miejsca są łatwo dostępne i przyjazne, więc śmiało można zabrać na wyprawę pociechy w każdym wieku.

  • Tym razem warto postawić na wózek. Promenady nad oceanem są szerokie i wygodne, więc bez problemu odwiedzicie miejsca, o których wspomnieliśmy w powyższych opisach.
  • Warto też mieć w portfelu trochę drobnej gotówki. Niewielkie opłaty parkingowe są często spotykane, a nie warto tracić czasu na szukanie odległej, choć bezpłatnej miejscówki.
  • Reszta wskazówek to standard: nakrycie głowy, olejek, woda, no i przekąski na czarną godzinę.

Po za tym zawsze warto zabrać na wycieczkę uśmiech, pozytywne nastawienie i przekonanie, że dzieci nie ograniczają tylko troszkę zmieniają priorytety. My tak robimy i działa – przynajmniej na razie. 😉

 

Puerto de Mogan – Wenecja na Gran Canarii?
4.8 (95%) 4