Strona główna » Podróże we troje » Teneryfa » Samochodem przez magiczne Góry Anaga
Samochodem przez magiczne Góry Anaga
4.9 (97.78%) 9

Samochodem przez magiczne Góry Anaga

Przedostatni dzień pobytu na Teneryfie, a pogoda znowu mało plażowa… Postanowiliśmy wyruszyć na całodniową wycieczkę samochodem, tym razem w Góry Anaga, znajdujące się na północno-wschodniej części wyspy. Wróciliśmy oczarowani (przynajmniej ja 😋). Najstarsze góry Teneryfy zdecydowanie mają w sobie coś magicznego. Zimny wiatr, mżawka i mgła z jednej strony uprzykrzały wyprawę, ale z drugiej tworzyły mroczną, tajemniczą scenerię rodem ze świata fantasy. Zresztą zdjęcia mówią same za siebie. 🙂

Bajkowa Playa de Las Teresitas

Naszą wycieczkę zaczynamy na punkcie widokowym Mirador de Las Teresitas położonym wysoko na zboczu z widokiem na przesławną Playa de Las Teresitas – jedną z najpiękniejszych plaż Teneryfy oraz Wysp Kanaryjskich. To był piękny początek wspaniałego dnia! Byliśmy świadkami ciekawej gry barw oceanu i piasku, mieniących się w świetle przebijającego się przez chmury słońca. Zjawiskową scenerię domykały ocienione wzgórza otulające zatokę oraz umiejscowione na zboczu jednego z nich, kolorowe miasteczko San Andrés. Widoki cud, miód, malina i raj dla fotografów. 😉

 

Punkt widokowy Mirador de Las Teresitas jest ciekawy jeszcze z jednego powodu. Wspaniałe widoki można podziwiać odpoczywając na betonowej, pokrytej kolorowym graffiti ławeczce, która stała się wyjątkowym symbolem tego miejsca. Ławeczka jest częścią pozostałości bliżej nieokreślonych budynków, również pokrytych bardziej lub mniej ciekawymi malunkami. Historia ruin nie jest nam znana, ale miejsce ciekawe. A na pewno bardzo fotogeniczne, z czego chętnie skorzystaliśmy, a Auri w szczególności. 🙂

 

Sama plaża jak to plaża – dużo piachu i wody 😉. Złota, długa na 1,5 kilometra i szeroka prawie na 100 metrów. Od strony oceanu jest otoczona falochronem, a od lądu malowniczymi górami. Dodatkowo wyposażona w duży, bezpłatny parking oraz zaplecze gastronomiczne oraz sanitariaty, stanowi idealne miejsce wypoczynku dla mieszkańców stolicy Santa Cruz de Tenerife. Tego dnia z racji pogody, plaża była niemal pusta. Nasz pobyt ograniczyliśmy do kilku minut zabawy w saharyjskim piachu, krótkiej sesji zdjęciowej oraz na zmoczeniu stóp z tradycyjnym „o jaka zimna woda”. 😋

Punkt widokowy Mirador Bailadero

Z plaży Teresitas rozpoczęliśmy wspinaczkę naszym Peugeotem krętą drogą TF-12. Nie była to tak ekstremalna przejażdżka jak ta do wioski Masca, jednak serpentyn było co nie miara. Droga, w porównaniu do tej w górach Teno, była dużo szersza a ruch nieporównywalnie mniejszy. Natomiast coraz bardziej martwiła nas pogoda, która tego dnia nie rozpieszczała… 😥 Zamiast dobrze zapowiadającej się wycieczki, wisiało nad nami widmo szybkiego przejazdu przez Park Krajobrazowy Anaga…  Liczyliśmy, że los się odmieni i uda się poznać chociaż część tajemnicy najstarszego parku Teneryfy, będącego również Rezerwatem Biosfery UNESCO. Zapału nam nie brakowało! 😎

 

Pierwszym celem był punkt widokowy Mirador Bailadero. Skręciliśmy w drogę TF-123 prowadzącą do wioski Chamroga i już po kilkuset metrach byliśmy na miejscu. Pierwsze wrażenie było nieszczególne, punkt wydawał się jakiś zaniedbany, opuszczony, początkowo nawet zastanawialiśmy się czy nawigacja nie zrobiła nam psikusa. Napotkani turyści wyglądali na równie zagubionych jak my. Po chwili udało się namierzyć taras, a powoli ustępująca mgła odsłoniła ciekawy widok na góry i ocean. Cierpliwość popłaca. 😊

 

Według legendy nazwa El Bailadero pochodzi od rytualnych tańców przy ognisku, odprawianych w tych rejonach podczas zgromadzeń czarownic. Jednak nie tańce były tu najważniejsze 😉. Według bajań, po zakończeniu sabatu kobiety schodziły na wybrzeże, gdzie kąpały się nago w wodach oceanu 😊. Z czasem czarownicom dorobiono łatkę wampirzyc, które miały wysysać krew noworodkom, śpiącym w swoich łóżeczkach. Historie o wampirach były wtedy popularne w Europie Wschodniej, co jak się okazuje miało również wpływ na opowieści krążące w mrocznych górach Anaga. Naszym zdaniem tego typu legendy idealnie pasują do tego miejsca i dodają górom swoistego uroku. 🙂

Punkt widokowy Mirador Pico del Inglés

Wróciliśmy na drogę TF-12 i ruszyliśmy do punktu widokowego Mirador Pico del Inglés, znajdującego się na wzniesieniu o tej samej nazwie. Gdy zjechaliśmy w jednokierunkową drogę TF-114 prowadzącą na szczyt, przeczuwaliśmy, że tym razem los nie będzie dla nas tak łaskawy. Na miejscu zrobiliśmy męski rekonesans w celu zbadania sytuacji. Taras widokowy przywitał nas barierką, zza której nie było widać dosłownie nic… 😤 Mgła była bardzo gęsta, a do tego siąpił deszcz. Nie widzieliśmy sensu, aby dziewczyny opuszczały ciepłe wnętrze samochodu. Pozostał żal, że nie będzie nam dane ujrzeć górskiego pejzażu z majestatycznym Teide w tle…

 

W drodze powrotnej na główną drogę, zatrzymaliśmy się na moment w miejscu, które już wcześniej przykuło naszą uwagę. Tajemniczo wyglądający tunel okazał się fragmentem starej drogi prowadzącej na Pico del Inglés. Tym razem mroczna pogoda zrobiła robotę i nadała temu miejscu niesamowity klimat. Wysokie ściany zwieńczone dachem z konarów gęstego lasu wawrzynowego początkowo nie zachęcały do eksploracji tunelu. Moment, którym przez gałęzie coraz odważniej zaczęły przebijać się promienie słońca, kupił nas całkowicie 😍. Magiczna sesja zdjęciowa w scenerii rodem z tolkienowskiego lasu Fangorn dała nam dużo frajdy i satysfakcji. Auri nie podzieliła naszego entuzjazmu i najbardziej magiczny moment tego dnia, słodko przespała w samochodowym foteliku. Co kto lubi 😉

 

Skąd pochodzi nazwa szczytu? Pierwotnie nosił nazwę Pico de las Aguilillas, prawdopodobnie ze względu na widywane w tym rejonie Jastrzębie. Po śmiertelnym upadku jednego z obcokrajowców, szczyt zaczęto kojarzyć właśnie z tym wydarzeniem i z czasem ukształtowała się nazwa Pico del Inglés. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ów obcokrajowiec był… Austriakiem. 😶

Punkt widokowy Mirador De Jardina

Kolejny punkt widokowy przy którym się zatrzymaliśmy znajdował się przy samej drodze TF-12. Już samo usytuowanie parkingu i platformy, będących jednocześnie przystankiem autobusowym, jest dosyć wyjątkowe. Znaleźliśmy się na samym środku 180 stopniowej serpentyny, ciasno okalającej skalne wzniesienie 🙂. Wysiadając z samochodu na Mirador De Jardina czuliśmy, że czeka nas coś wyjątkowego. Rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia 😲. Naszym oczom ukazał się jeden z bardziej spektakularnych widoków jakie było nam dane kiedykolwiek zobaczyć.

 

 

Teneryfa otworzyła się przed nami i ukazała wszystko co najlepsze. Na południe zielone wzgórza poprzecinane dolinami, w nich malownicze wioski, zielone łąki oraz pola uprawne, a w oddali błękitny ocean 😲. Nieco bardziej na zachód równinna i bardziej zurbanizowana część wyspy z pobliskim miasteczkiem Jardina i widocznym w oddali, dużo większym miastem San Cristóbal de La Laguna. W tle powinniśmy ujrzeć górujący wulkan Teide, który tym razem niestety zniknął w chmurach. Wisienką na torcie pasące się konie na pobliskich łąkach 😍. Czego chcieć więcej?!

Góry Anaga subiektywnie – podsumowanie

Góry Anaga – wywołują dreszcze na plecach na samo wspomnienie (przynajmniej u mnie 😋). Odsłoniły zbyt mało żeby się nasycić, lecz na tyle dużo, aby zdążyć się zauroczyć (haha, znowu ja 😅). Ich mrok i tajemniczość przyciągają, kuszą, przenoszą w inny świat. Specyficzny klimat, często deszczowa i mglista aura, paradoksalnie są ich wielką zaletą. Idealne miejsce na ucieczkę w świat legend i baśni. Góry Anaga są bez dwóch zdań perełką Teneryfy i punktem obowiązkowym do odwiedzenia podczas urlopu na wyspie. A może tak na dłużej? Z plecakiem 😏. Może kiedyś… Już niedługo? Oby! 😉

Informacje praktyczne i porady

  • Góry Anaga można objechać samochodem drogą TF-12 – trasa ma około 30 km i jest dosyć kręta, ale nie bardzo wymagająca.
  • Istnieje wiele odgałęzień od głównej drogi TF-12, które prowadzą miedzy innymi do punktów widokowych, górskich wiosek takich jak Chamorga czy Taganana, a także na wybrzeże oceanu. Niestety nie było nam dane sprawdzić jakości i dostępności zbyt wielu z nich (może następnym razem 🙂).
  • Góry Anaga to raj dla piechurów. Jednak należy pamiętać, że udając się na trekking w niektóre rejony należy posiadać specjalne pozwolenie. Przykładem jest Parque Rural de Anaga, gdzie za brak odpowiedniej przepustki można zapłacić nawet 600 Euro kary. Pozwolenia są bezpłatne, ale  ich ilość jest ograniczona (45 na dzień). Pod tym linkiem można znaleźć więcej informacji, a także formularz rezerwacyjny: Central de Reservas de Actividades en la Naturaleza
  • Parkingi przy odwiedzonych przez nas punktach widokowych nie są duże, ale bezpłatne.
  • Góry jak to góry, panuje w nich lokalny, zmienny klimat, przygotujcie się więc odpowiednio na każdą pogodę – kurtki lub peleryny przeciwdeszczowe obowiązkowe (nawet gdy w kurorcie upały!)
  • Gdy podróżujecie z dziećmi wózek zostawcie w hotelu czy pensjonacie – nie przyda się tym razem (nosidło owszem 🙂).
  • Przy punktach widokowych nie znajdziecie toalet, restauracji czy straganów. Przy głównej drodze znajduje są restauracje, ale jest ich naprawdę niewiele. Co innego na Playa de Las Teresitas.
  • Podobnie jak na całej Teneryfie warto pilnować rzeczy osobistych i zamykać samochody nawet, gdy opuszcza się je na szybką fotkę. Udając się na dłuższy trekking zabierzcie ze sobą wszystkie cenne rzeczy – licho nie śpi 😉.
  • Poniżej znajduje się mapa naszej trasy z Playa de Las Teresitas do miejsca, gdzie kończy się droga TF-12 – zaznaczyliśmy odwiedzone przez nas punkty widokowe:

 

Samochodem przez magiczne Góry Anaga
4.9 (97.78%) 9