Strona główna » Podróże we troje » Dominikana » Góra Czarownic i dzika plaża Limon w jeden dzień
Góra Czarownic i dzika plaża Limon w jeden dzień
5 (100%) 6

Góra Czarownic i dzika plaża Limon w jeden dzień

Nawet najtrwalszym leniuchom leżenie na plaży czy przy basenie może się znudzić. Tak też było i w naszym przypadku 😉. Spośród szerokiej oferty wycieczek zorganizowanych wybraliśmy właśnie tą na Montana Redonda oraz Playa el Limon. Z całą pewnością było warto!

Dlaczego właśnie ta wycieczka?

Wybór nie był prosty. Na Dominikanie jest naprawdę dużo lokalnych biur podróży, organizujących wycieczki fakultatywne w rożne części wyspy, o różnej intensywności oraz specyfice. Oferta biur jest w zasadzie podobna, różni się tylko szczegółami. Każde biuro próbuje w jakiś sposób przyciągnąć do siebie. 🤑

Do najbardziej popularnych można zaliczyć tę na półwysep Samana, do Santo Domingo czy na rajską wyspę Saona. Można również wybrać się do jednego z parków rozrywki, gdzie furorę robią kolejki linowe zwane tyrolkami lub ponurkować na rafie. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. 🙂

W naszym przypadku szaleństwa na rafie czy tyrolkach oczywiście nie wchodziły w grę 🙃. Uznaliśmy, że z naszą 14-miesięczną Auri jakaś mniej intensywna wycieczka połączona z plażowaniem to będzie najlepszy pomysł.

Wybór padł na pół-dniową wycieczkę na górę czarownic oraz plażę Limon, oferowaną przez polskie biuro podróży Rico Travel. Perspektywa opieki polskiego przewodnika, który zna lokalne realia, miała tu duże znaczenie 🤔. Natomiast opis wycieczki idealnie pasował do naszych oczekiwań i nie dawał podstaw, aby mieć jakiekolwiek obawy co do uczestnictwa w wyprawie z małym dzieckiem. Dodatkowo odpowiedzi biura na szereg naszych pytań odnośnie potencjalnych utrudnień czy intensywności wyprawy, całkowicie te obawy rozwiały. 😊

Góra Czarownic – kurs latania na miotle i nie tylko 😉

Początek wycieczki nie zapowiadał się dobrze – lokalny kierowca busa, który miał nas dowieźć do czekającego przy autostradzie autokaru, nie potrafił odnaleźć naszego hotelu. Na szczęście skończyło się tylko na kilku telefonach i małym opóźnieniu, no i oczywiście braku napiwków dla nieprzygotowanego kierowcy. Nasz przewodnik skwitował to krótkim: „witajcie na Dominikanie”. 😉

Gdy dojechaliśmy do podnóża Góry Czarownic, ujrzeliśmy szereg ciężarówek typu „Safari”. To miał być nasz środek transportu na szczyt Montana Redonda. Droga już na pierwszy rzut oka nie wyglądała na komfortową. Była wąska, stroma i bardzo nierówna, miejscami wydawała się wręcz niebezpieczna. Widoki i wrażenia były niesamowite, jednak my od początku walczyliśmy z panicznym strachem Auri, który dodatkowo potęgował ryk ciężarówki. Niestety hałas plus wyboje równa się płacz dziecka 😥. Na szczęście przejażdżka nie była zbyt długa, uff.

Na szczycie zastaliśmy niewielki parking, dwa małe stragany z pamiątkami i niewielką knajpkę z tarasem na dachu oraz toaletą 😮. Czemu wspominamy o toalecie? Bo to pierwsze i ostatnie miejsce z takim luksusem podczas całej wycieczki. 😉

No i były widoki! Montana Redonda wyróżnia to, że jest samotną górą, nieco odsuniętą od pozostałych szczytów pasma. Dodatkowo usytuowaną pomiędzy Laguną del Limon, Laguną Redonda i Oceanem Atlantyckim. Dzięki temu, gdy znudził się nam widok na wybrzeże, czy półwysep Samana, kilka kroków dalej mogliśmy nacieszyć oczy niesamowitą panoramą gór Kordyliery Wschodniej 😍.

Co jest najważniejsze dla większości turystów? Jak to co – oczywiście piękna i wyjątkowa fotka z wakacji (dla nas również 😉)! Z takiego założenia wyszli miejscowi Dominikańczycy. Dzięki temu, potencjalna czarownica może pozować na klimatycznej huśtawce czy na miotle (podczas kursu latania oczywiście 😅). Po wszystkim obowiązkowy odpoczynek na hamaku, a to wszystko w przepięknej scenerii. Ktoś powie czysta komercha, my powiemy ciekawy pomysł i wyjątkowe przeżycie! A co Wy myślicie? 😉

Góra Czarownic z dzieckiem – informacje praktyczne i porady

  • Wjazd na Montana Redonda jest stromy i wyboisty, a w większości przypadków pokonuje się go bardzo hałaśliwą ciężarówką typu „Safari”. Warto przygotować na to dzieci i zapewnić im jak największy komfort (nas uratowały słuchawki nauszne i tablet z bajkami 😅).
  • Na szczycie znajduje się bardzo minimalistyczna toaleta – pierwsza i ostatnia na trasie wycieczki. Oczywiście bez przewijaka, ale to Dominikana – nawet na to nie liczyliśmy. 😉
  • Jest też wspomniana knajpka – ostatnie miejsce, gdzie można zaopatrzyć się w coś do zjedzenia czy wrzątek dla malucha. Szczerze to nawet nie wiemy co tam serwowano – jak zwykle prowiant oraz wrzątek mieliśmy ze sobą.
  • Większość terenu na górze jest nachylona, a od przepaści nie dzielą żadne barierki. O upadek łatwo, więc nie mogliśmy spuścić Auri z oka nawet na chwilę. W zasadzie większość czasu spędziła na rękach. Dodatkowo w ferworze zabawy w zawodowego fotografa warto uważać na nisko przelatujące czarownice. 😋
  • Na szczycie ilość zacienionego miejsca jest ograniczona. Warto pamiętać wysmarowaniu się kremem z wysokim filtrem UV, nakryciu głowy oraz spożywaniu dużej ilości wody (tą zapewnia też Rico Travel – rum w tym przypadku nie pomaga 😋)
  • Uwaga! – bardzo łatwo spaść z huśtawki. To nie żart, widzieliśmy na własne oczy. Nie słuchajcie podpowiedzi miejscowych pracowników z Dominikany. Podpuszczają żeby pasek zabezpieczający dać przed siebie, a potem mają zabawę jak ktoś upadnie na plecy… żałosne. 😶

Dzika świnka na dzikiej plaży Limon 🤣

Po niezapomnianych wrażeniach ze szczytu Montana Redonda, udaliśmy się na Lagunę Limon. Tam czekał nas rejs łodzią motorową – tak zwaną „pierdziawką” (pozdrowienia dla przewodnika Artura 😉). Najciekawszy był w zasadzie etap, gdy przepływaliśmy wąskim kanałem w kierunku wyczekiwanej plaży. Mogliśmy nacieszyć oczy zielenią dziewiczej natury, wzlatującym w popłochu dzikim ptactwem oraz wyreżyserowaną (lub nie 😋) pracą lokalnych rybaków.

Po szybkim zeskoku z łodzi i kilku krokach po złocistym piasku już wiedzieliśmy, że znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu. Miejscu o którym marzyliśmy wybierając Dominikanę jako kierunek na wakacje 😊. Długa, pusta plaża Limon ciągnęła się szeregiem palm, raz po raz nękana całkiem wysokimi falami. Na plaży nie było ani żywego ducha, a na oceanie nawet pół okrętu. Lekki wiatr smagał piaskiem, a słońce przypiekało niemiłosiernie. Dało się czuć bliskość natury, która działała na wszystkie zmysły. W oddali majaczała sylwetka samotnej Góry Czarownic. Niezapomniane miejsce 💕!

Wycieczki zorganizowanej ciąg dalszy – tym razem mamy możliwość przejażdżki konikiem wzdłuż plaży Limon. Dziękujemy i wybieramy spacer tą samą drogą. Na jej końcu czeka nas dłuższy odpoczynek i degustacja wody kokosowej – prosto z kokosa (dla chętnych oczywiście z dodatkiem rumu 😁). Jest to czas wolny na plażowanie, pływanie, bieganie z aparatem i takie tam – co kto lubi 😉. Atrakcją dodatkową okazała się dzika świnka licząca na pozostałości z naszej uczty kokosowej. 😂

Przyjemności niestety nie trwają długo i to jest największy minus całego dnia. Łącznie na rajskiej, dzikiej i długo wyczekiwanej przez nas plaży spędziliśmy około 1,5 godziny… 😥

Plaża Limon z dzieckiem – informacje praktyczne i porady

  • Na plaży Limon nie ma żadnego zaplecza gastronomicznego – zabierzcie ze sobą prowiant i dużo wody.
  • Nie ma sanitariatów, więc pozostaje załatwianie potrzeb pod chmurką tudzież palemką. 😉
  • Duża ilość wody przyda się również ze względu na uroki natury – przepłukiwanie słoną wodą spoconej i obklejonej piaskiem twarzy dziecka na pewno nie należy do przyjemnych.
  • Palmy dają dużo cienia, ale słońce i tak jest niebezpieczne – krem UV z dużym filtrem oraz nakrycia głowy niezbędne.
  • Nie zapomnijcie aparatu bo będziecie żałować do końca życia!

Góra Czarownic i plaża Limon na własną rękę

Ciężko nam rzetelnie napisać o tym jak mogłoby wyglądać odwiedzenie na własną rękę Montana Redonda lub Playa El Limon. Dostęp do jakichkolwiek informacji na miejscu, czy w internecie, jest mocno ograniczony. Zarówno podczas tej, jak i innych wycieczek odnieśliśmy wrażenie, że biura podróży chciałby mieć monopol na takie miejsca. Zresztą na Dominikanie tak to chyba działa. Próby zniechęcania turystów do tego, aby nie opuszczali sami bezpiecznych hoteli są ponoć normalną praktyką 🤨. Wycieczka zorganizowana przez biuro, czy przejazd taksówką do galerii handlowej ma zapewnić komfort, bezpieczeństwo i wrażenia turystom, a pieniążki lokalnym przedsiębiorcom. 🤑

W przypadku Góry Czarownic nie powinno być problemu żeby zabrać się na szczyt jedną z kursujących tam ciężarówek, czy samochodów terenowych. Ile za taką przyjemność trzeba zapłacić? Nie mamy pojęcia 🤔. Wiemy jednak na pewno, że trzeba się targować 🤑! Czy wjazd na szczyt swoim pojazdem lub wdrapanie się o własnych siłach jest możliwie? Tego też nie wiemy. Przynajmniej nie widzieliśmy nikogo kto by próbował. Podobno na górze można biwakować, więc może to jest podpowiedź! O ile nie chodzi o biwakowanie w ramach wcześniej wykupionej wycieczki…

Natomiast plaża Limon wydaje nam się zamknięta dla niezależnych turystów, a przynajmniej mocno pilnuje się, żeby takich tam nie było 🙄. Może dzięki temu jest na niej tak pusto i klimatycznie 😂. Nie bez powodu nasz pobyt był tak krótki – pewnie kolejna grupa miała się wkrótce zjawić. Zamówiona łódź czekała już na nas na nadbrzeżu Laguny Limon, podobnie koniki, a na plażę podstawiono tę samą ciężarówkę, którą podróżowaliśmy na Górę Czarownic. Szczerze powiedziawszy nawet wspomniana świnka czy praca lokalnych rybaków wydawała nam się elementem tej układanki 😉. Także brawa dla Dominikańczyków za super organizację i dobry zmysł biznesowy. 🙂

Podsumowanie wycieczki

Pomimo wątpliwości na temat tego co jest naturalne, co sztuczne, co jest czystą komercją, a co super pomysłem Dominikańczyków na wzmocnienie wrażeń, pół-dniową wycieczkę na Montana Redonda i Playa El Limon uznajemy za niezwykle udaną i godną polecenia. Natura robi swoje, a przepiękne i urokliwe miejsca 😍 są warte wydanych pieniędzy. Pod warunkiem odpowiedniego przygotowania, wycieczkę polecamy również rodzinom z małymi dziećmi. Naszym zdaniem huśtawki na Górze Czarownic dodają uroku temu miejscu, a pusta plaża Limon dostarcza niezapomnianych chwil w malowniczej scenerii 💕. Na pewno była to świetna alternatywa dla wypoczynku w hotelu i dobra okazja na poznanie kawałka Dominikany. Polecamy! 🙂

Góra Czarownic i dzika plaża Limon w jeden dzień
5 (100%) 6